Wspomnienia

“Chcesz rozbawić Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach”

Taaa, kiedyś już zacytowałem to powiedzenie. O tej porze mieliśmy eksplorować kawiarenki przybrzeżne Bilbao lub Santander, a tak, na ponad tydzień zamieszkałem w Porto, jakieś trzy 3 metry nad ziemią, prawie jak w domku na drzewie, o którym marzyłem w dzieciństwie.

Postaram się krótko. W naszym kolejnym rejsie, naszą fantastyczną Delphią 47, z Lizbony do La Rochelle, zawinęliśmy do Porto. Jednodniowy wypad w ciasne uliczki, uzupełnienie paliwa, wody, drobne zakupy i…. może by tak łódkę podnieść na dźwigu i trochę wyczyścić. Wszystko uzgodnione, travelift całkiem świeży i powierzamy jacht obsłudze mariny / dźwigu. No właśnie zaufanie zdecydowanie tak, ale zabrakło trochę nadzoru i jedna sekunda zaważyła o naszych dalszych planach. Źle założone pasy (mimo znaczników na burtach) i nieprzyjemne dźwięki w trakcie podnoszenia – STOP!!! coś nie tak. Zamarłem, zesztywniałem i radość towarzysząca każdemu z moich rejsów gdzieś pryska, pęka niczym bańka mydlana. Operator dźwigu trochę się pospieszył, ja nie sprawdziłem i pas wcisnął nam sail drive do wnętrza jachtu wyrywając silnik z podstawy. Cisza, blade twarze południowców i wzrok zawieszony w kapiący ze śruby olej. No cóż, wstępne oględziny pokazują, że silnik jakby nie w swoim miejscu. Marina bierze odpowiedzialność na siebie zanim dokończę zdanie w pierwszej rozmowie z szefostwem. Oględziny i aby poznać pełny zakres uszkodzeń, decyzja o wyciągnięciu silnika.
Teraz już spokojniej, bo wszystko wiadomo, części w drodze i szansa, że w sobotę wyruszymy dalej. Szczęśliwie tylko drobna korekta naszego planu rejsów i kolejna załoga częściowo doleci do Porto, a pozostali zamiast w La Rochelle wejdą na pokład w Breście.
Na tydzień stałem się mieszkańcem mariny, a właściwie stoczni jachtowej na terenie przystani. Nowi znajomi, którzy już znają moje imię – fonetycznie: Żacek 🤣. W marinowej kawiarni już wiedzą, że zawsze espresso dopio, a pan z wypożyczalni rowerów użycza mi jednośladów do robienia zakupów bez zbędnych formalności i opłat.
Wnioski: Pamiętajmy o ubezpieczeniach. Powierzajmy fachowcom poważne czynności, ale nie rezygnujmy z odrobiny nadzoru. Zdarzenia, które nas zaskakują i zmuszają do zmiany planów traktujmy jak nowe wyzwania i przygodę. Jeżeli te niespodzianki chcą nam zepsuć nastrój, to szukajmy w nich dobrych stron, a na pewno nie dajmy na siebie wpłynąć i zepsuć sobie humoru.
Delphia kontynuuje podróż do Polski na przegląd, a od października wraca na morza i ocean. Sezon żeglarski nie musi zakończyć się jesienią, dlatego zerknijcie do naszego kalendarza rejsów i wybierzcie coś dla siebie: https://sailingfactory.pl/wydarzenia/

Pozdrawiam – “Żacek” Sułtan Chabowski