Wspomnienia

Jak rozpoznać dobrego, doświadczonego żeglarza na kei?

Zdecydowana większość żeglarzy była świadkiem lub doświadczyła sytuacji, gdy zbliżając się do kei, słyszała kakofonię jedynie słusznych rad - co i jak ma teraz sternik zrobić, aby dobrze przycumował. Ilość sprzecznych ze sobą pomysłów rośnie proporcjonalnie, do ilości doradców brzegowych. Widząc takie sytuacje można też dojść do wniosku, że oprócz doskonałej i nieograniczonej wszechwiedzy, doradcy mają jeszcze zdolności pochodne od jasnowidztwa.

Ok, do rzeczy:
Dobry, doświadczony żeglarz, będący na brzegu lub siedzący na swojej przycumowanej łajbie, widząc zbliżającą się do kei łódź, wyjdzie, stanie na nabrzeżu i da wyraźnie znak, że jest gotowy do pomocy. Na tym etapie to wszystko. Będzie czekał na dyspozycję, instrukcję itp. od osoby, która zarządza manewrem cumowania.
Dlaczego postawa żeglarza na kei powinna być na początku bierna łamane przez gotowy do pomocy?
Bo mimo, że jest doświadczonym żeglarzem, nie wie on jednak kilku rzeczy, które w danym momencie są bardzo ważne. No chyba, że ma nadprzyrodzone zdolności, ale o takich zdolnościach są zapewne inne profile.
Nie wie, jaki pomysł ma sternik na cumowanie.
Nie wie, jakie zdolności manewrowe ma jednostka.
Nie wie, jakie zdolności manewrowe ma sternik.
Nie wie, jaką załogą dysponuje sternik. Załoga może być bardzo doświadczona lub z tych dopiero uczących się.
Doświadczony żeglarz stojący na kei nie będzie też zakłócał komunikacji pomiędzy sternikiem, a jego załogą i ewentualnie nim, czekającym w gotowości na brzegu.
Najgorszą i nie ukrywam, że bardzo mnie irytującą jest sytuacja, gdy doświadczona “loża” wszystko wiedzących i potrafiących żeglarzy jednocześnie udziela jedynie słusznych wskazówek i instrukcji co i jak kto ma na pokładzie ma robić.
Nic gorszego!
Sternik i jego załoga zasypywani są gradem słów, poleceń, a nawet krzyków! Każdy mówi coś innego. Chaos w doskonałym wydaniu i niedźwiedzia przysługa w jednym. Taki “profesjonalny” pakiet.
Pomagajmy zatem tym, którzy cumują, ale róbmy to mądrze i z szacunkiem do sternika i jego załogi.
Nawet jeżeli widzimy, że manewr mógłby wyglądać lepiej, nie przeszkadzajmy, a pomagajmy. Każdy kiedyś zaczynał i każdy uczył się manewrowania jachtem.
Kilka słów do sternika, szczególnie do tego na początku swojej drogi żeglarskiej:
1. Zakładam, że przed cumowaniem opracowałeś w swojej głowie już koncepcję podejścia i cumowania.
2. Omów wcześniej manewr z załogą i upewnij się, że każdy wie i rozumie co ma robić. Być może po zobaczeniu swojego miejsca do cumowania, będziesz potrzebował więcej czasu na przygotowanie i omówienia manewru z załogą. Odpłyńcie na bezpieczną przestrzeń i dobrze się przygotujcie.
3. Miej w głowie manewr zapasowy lub awaryjny na wypadek, jeżeli twój pierwotny pomysł nie będzie wychodził jak założyłeś. Uprzedź wcześniej załogę, że możesz w ostatnie chwili zmienić plany i przerwać manewr.
4. Jak zobaczysz na brzegu armię “doświadczonych” doradców, zignoruj ich. Rób swoje. Nawet jeżeli Twój manewr nie będzie z tych najlepszych, on będzie twój. Ty masz pełną wiedzę czym dysponujesz (załoga, sprzęt) i jaki masz pomysł. Oni, znaczy “specjaliści”, tego nie wiedzą. Niestety często też nie wiedzą, że nie wiedzą, ale to inny rodzaj problemu.
5. Jeżeli na brzegu zobaczysz prawdziwie doświadczonego i mądrze pomocnego żeglarza, daj mu znać jakie masz oczekiwania i jak on może ci pomóc. Nawet jeżeli wszystko ogarniesz z załogą, możesz poprosić go aby wam asystował. Dobry żeglarz zrozumie, doceni i będzie gotowy na pomoc.
6. Jeżeli jednak nie będziesz się czuł na siłach wykonać poprawnie manewr lub będziesz widział, że jego realizacja może nieść ze sobą zagrożenie dla bezpieczeństwa innych żeglarzy i ich pięknych łodzi, poproś obsługę mariny o pomoc lub asystę. Profesjonalna obsługa mariny bez wątpienia doceni Twoją postawę i bardzo dobrze cię oceni. Nie ma nic gorszego, jak żeglarska husaria.
7. Pamiętaj też o ubezpieczeniu. Warto.
Na zakończenie, trochę z innej beczki:
Pisałem wyżej używając rodzaju męskiego, ale oczywiście mam tu na myśli żeglarki i żeglarzy. Na równi.
Jedynym powodem użycia tylko rodzaju męskiego, jest nie przesadzanie i nienaturalne wymuszanie poprawności.
Z imienia i nazwiska ten, któremu nie raz się zdarzyło, ale też wynikło z tego nie mało dobrych, bardzo dobrych znajomości i nie jeden raz – przyjaźni.
jch
żeglarstwo, nie jachting