Wspomnienia

Nowe Horyzonty

"Przychodzi w życiu moment, kiedy nie pozostaje nic innego, jak iść swoją drogą. Moment, by udać się tam, gdzie kierują cię marzenia. Moment, by postawić żagle swoich przekonań." - Delfin - Sergio Bambaren

“Nowe Horyzonty”

 

Morze zawsze mnie fascynowało. A jednak też wzbudzało strach, a może raczej szacunek. Wzburzone pokazywało zawsze swój nieugięty charakter. Fale które się pieniły, mówiąc nie zadzieraj z nami. Ciemno-niebieski ton wody wyłaniający się na horyzoncie, z cicha akompaniował, zostań tam gdzie teraz stoisz – na bezpiecznym piasku plaży. Wiatr też dłużny nie pozostał, i w ostatnim akordzie, wszystkie myśli rozwiał. Tak więc żeglarstwo do tej pory było bezpiecznie i skutecznie zacumowane w porcie. Do czasu….. 

 

Postanowiłam, że chcę się sprawdzić w rejsie szkoleniowym. Cóż, słowo się rzekło, i do działania. Długo nie musiałam szukać szkoły żeglarskiej, która oferowałaby rejsy szkoleniowe i to przez cały rok na akwenie morza Śródziemnego. Termin czy akwen wcale nie bez przypaku wybrane. Ja chciałam zasmakować żeglarstwa, czynnie brać udział w rejsie, a nie tzw. „jachting”. Większość wybrałaby zapewne letnie miesiące, a ja postawiłam na styczniowy rejs po akwenach Alicante i Wyspy Ibiza… Zostałam zaciągnięta na listę załogantów. Z radością niemal dziecięcą odliczałam tygodnie i dni do rozpoczęcia przygody żeglarskiej. Mąciło mnie jednak to, że lista załogantów obejmuje… zaledwie dwie dodatkowe osoby, nie wliczając skippera. Nie mówiąc już, że właściwie mam być jedyną kobietą na pokładzie. No cóż, nie ma odwrotu…

 

Moja przygoda z żaglami rozpoczęła się w Alicante, Hiszpania, to stąd rusza epicka podróż do okoła świata – Volvo Ocean Race. Alicante wita słońcem i błękitnym niebem. W marinie czeka zacumowany jacht – Bawarka 49. Skipper zaprasza na pierwszą pogawędkę w mesie, częstując jakimś zeschniętym ciasteczkiem. „Moje oczekiwania co do rejsu” – pada pytanie… „Cóż (odpowiadam) nie wiem czy już jestem za stara, czy wciąż na tyle młoda… ale chcę się jak najwięcej nauczyć, jak najwięcej uczestniczyć w rejsie, jak najwięcej czerpać radości z żeglowania, sprawdzić czy żeglarstwo jest dla mnie i czy sobie poradzę”… Sipper lekko uniósł brwi, twarz zastygła w jakimś grymasie, wydając jedynie dźwięk: “Okeeey…..”. No i tak to wszystko się zaczęło…

Niestety po miłego początkach w Alicante, przyszło załamanie pogody, przeprawa na Ibizę i z powrotem, okazała się już wymagającym zadaniem. Ibiza witała nas deszczem. W Marinie Greenwich sypnęło gradem. Wierzchołki pobliskich gór zakrył biały dywan śniegu. Ale nie było mi to straszne. Ani jednej minuty z mojej wachty przy sterze nie oddałam chłopakom, nawet jak targało nami siedem stopni w skali Beauforta i nosiło na cztero-metrowych falach. Skipper tylko cieplutko się owinął kocykiem pod pokładem, obserwując plotterka i marszcząc brwi tym razem z niedowierzania, krzyczał: “9 węzłów! 10 węzłów! Agi tak trzymaj!”. “Pfi, tylko 10..”- pomyślałam. Zanim się zorientowałam, to właściwie byłam sama na pokładzie. Czyżbym zdobyła zaufanie załogi do mojej skromnej osoby? A ja byłam przeszczęśliwa… To było moje małe Volvo Ocean Race.

Rejs przerósł wszystkie moje wyobrażenia, i to w pozytywnym ich znaczeniu. Całkiem sobie obce osoby potrafiły stworzyć świetną, zgraną załogę. Z przymrużeniem oka wymienialiśmy się poglądami na ogólne rozumiane “życie”, widziane oczami kobiety i oczami mężczyzny, co w skrócie opisaliśmy jako “kilogram pomarańczy”. Jako żółtodziub zostałam przygarnięta przez prawdziwych profesjonalistów, i z ich doświadczenia mogłam czerpać jak najwięcej. Dzięki temu w szybki i naturalny sposób mogłam wyczuć żywioły wiatru i wody, i dumna prowadzić 15 metrową łódkę stojąc za sterem. Przekraczając południk zerowy pomyślałam sobie, że to jest dobry moment na wyzerowanie, na początek czegoś nowego, moment, by udać się tam, gdzie kierują marzenia…

 

Żeglowanie to świetna opcja na wakacje, i nie tylko! Poznawanie otaczającego nas świata, niekończący się horyzont możliwości. Dla mnie żeglowanie stało się pasją, fascynacją nieobliczalnej natury, sprawdzeniem swoich możliwości, siłą napędzającą do działania, spojrzeniem na wszystko z całkiem nowej perspektywy.

 

“Przychodzi w życiu moment, kiedy nie pozostaje nic innego, jak iść swoją drogą. Moment, by udać się tam, gdzie kierują cię marzenia. Moment, by postawić żagle swoich przekonań.” 

– Delfin – Sergio Bambaren.

 

Agnieszka Grabowska